[ START | TXT | MP3 | URL ]

Krzysiek InglikMuzyka towarzyszyła mi odkąd pamiętam, głównie za sprawą mojej mamy, która będąc fanką bluesa, męczyła mnie płytami Tadeusza Nalepy. Dzieciństwo kojarzy mi się z dźwiękami zespołu Breakout i racuchami z jabłkiem. Tak, pomimo życia w praskim blokowisku byłem raczej szczęśliwy, co skutecznie pozbawiło mnie szans na karierę w hip-hopie. ;-)

W pewnym momencie odgrzebałem ukrytą w szafie gitarę klasyczną marki Defil i tak się to wszystko zaczęło. Grać uczyłem się w pięknych czasach bez Internetu, komputera, pism gitarowych i muzycznych multimediów. Do najdrobniejszych odkryć trzeba było dochodzić samemu.

Zdarzyło się w moim życiu kilka przełomowych momentów. Jednym z nich było poznanie Zbyszka Krebsa i lekcje gitarowe u niego. Dzięki niemu zrobiłem pierwszy duży skok w rozwoju muzycznym i miałem okazję zagrać pierwsze prawdziwe "dżoby" - zastępstwa z artystami, z którymi Zbychu wtedy grał (Wanda Kwietniewska i Maryla Rodowicz).

Drugim punktem zwrotnym były lekcje u Grzegorza Gałuszki, a właściwie niekończące się dyskusje z nim, na rozmaite tematy muzyczne i pozamuzyczne. W pewnym sensie jemu zawdzięczam inspirację i sposób patrzenia na artystyczny świat.

Trzecim ważnym momentem było poznanie Sławka Sobczaka (właściciela serwisu gitara.pl). Obaj prowadziliśmy wtedy konkurencyjne strony dla gitarzystów, a kiedy Sławek został Naczelnym "Gitarzysty", zaproponował mi współpracę w tym miesięczniku.

To są trzy osoby, którym zawodowo wiele zawdzięczam, i które pragnąłbym tutaj wyróżnić.

Oczywiście jak każdy muzyk, "z niejednego pieca chleb jadłem". Grałem w różnych zespołach, z różnymi ludźmi i w różnych sytuacjach. Czasami lepiej, a czasami gorzej. Każdy człowiek się zmienia podczas rejsu przez ocean czasu. Ci, którzy znają mnie ze szkoły średniej, znają mnie jako fana metalu. Miałem wtedy długie pióra, obowiązkowego Ibaneza RG i grałem covery Metallicy, Slayera i Sepultury. Ci, którzy znają mnie z czasów szkoły muzycznej im. K.Komedy, znają mnie jako fana jazzu. Włosy skróciłem do skóry, kupiłem customową gitarę z mahoniu i zarzynałem na śmierć jazzowe standardy. Czas biegnie, świat się zmienia, i człowiek się zmienia. Nie dzielę więc muzyki na style. Są dźwięki, które mnie poruszają, ale są też dźwięki do mnie nie docierające. Być może otworzę się na nie za jakiś czas, albo nigdy. Słucham zbyt wielu różnych rzeczy, aby je tutaj teraz wymieniać.

Fender StratocasterMusicMan AxisObecnie moim jedynym stałym zespołem jest ŚLIFKA. Muzyka klubowa, bez solówek, artystycznych dąsów, zbędnych pretensji i dołujących klimatów, przy której można się zrelaksować, i której granie jest czystą frajdą. Oprócz tego łapię przygodne dżoby, zastępstwa, itp., wszędzie tam gdzie mogę zrobić coś interesującego. Ale nigdy wyłącznie dla kasy.

Swoją wiedzę i doświadczenie wykorzystuję jako dziennikarz w miesięcznikach: "Gitarzysta" oraz "Estrada i Studio". Piszę warsztaty gitarowe, artykuły, odpowiedzi na listy i wywiady (między innymi z muzykami takimi jak Jarek Śmietana, Marek Napiórkowski, Maciek Grzywacz, oraz zespołami Chico, Bisquit...) Część z tych rzeczy znajdziecie wcześniej czy później w dziale "TXT".

Od 2001 prowadzę internetowy serwis dla gitarzystów: Guitar Zone.

Sprzęt zmieniałem zwykle równolegle wraz z zainteresowaniami. Z sentymentem wspominam jedynie kilka gitar - strata Charvel/Jackson (który był moim pierwszym profesjonalnym elektrykiem), Ibaneza RG550 DXPN (wyścigowe wiosełko z mojego okresu fascynacji Vaiem i Satchem), Furcha D21 (piękny, ale krótki akustyczny etap w moim życiu) oraz customa Piotra Witwickiego (pierwsze wiosło wykonane w/g mojego projektu). Te i inne wiosełka poszły do ludzi, krzyżyk na drogę. Na dzień dzisiejszy mam tylko dwie kochanki: Fender Am.Std. Swamp-Ash Stratocaster oraz MusicMan Axis Super Sport. Każda z własną, niepowtarzalną duszą. Więcej mi nie trzeba.

Cóż więcej? Robię to co kocham i jestem szczęśliwym człowiekiem. Wiem, że w Polsce optymizm nie jest popularny, ale cóż mogę na to poradzić? Życie po prostu jest piękne! &EOF!

Copyright © 2008 by Krzysztof Inglik
(Quote by Pablo Casals)
Hosting zapewnia firma Domeny.tv